Blog


Czy można się zbawić nie mając w domu krzyża i „świętych” obrazów? Można. Czy można zrobić z chałupy melinę, podążać prostą drogą do piekła, mając ściany mieszkania obwieszone wizerunkami świętych? Jak najbardziej. Czy ich obecność automatycznie zabezpiecza rodzinne szczęście, staje się swoistym talizmanem gwarantującym życiowe powodzenie, chroni od kłótni, niepokojów? Nie.

źródło: echokatolickie.pl

Po raz kolejny Polska musi się tłumaczyć przed całym światem za swój rzekomy antysemityzm i sprzeciw wobec prawdy historycznej. Równocześnie po cichu w Senacie USA procedowana jest ustawa, która pozwoli zwrócić się do Polski z żądaniem wypłacenia gigantycznych odszkodowań. Od lat, równolegle wobec działań na poziomie instytucjonalnym, dokonuje się bezpardonowe formatowanie umysłów. Fakty mają przy tym drugoplanowe znaczenie.

Kilka dni temu media relacjonowały wydarzenia związane z ratowanie dwójki himalaistów: Francuzki Elisabeth Revol i Polaka Tomasza Mackiewicza. Ją uratowano, Polak niestety pozostał na zawsze na Nanga Parbat. To kolejny tragiczny wypadek w górach, z jakim mieliśmy do czynienia w ostatnim roku. Giną zawodowcy i amatorzy, osoby świeckie i duchowne. W związku z tym rodzi się zasadnicze pytanie: po co podejmować aż tak wielkie ryzyko? Czy jest to etyczne? Czy nie mamy do czynienia z lekkomyślnym szafowaniem własnym życiem, co stanowi wykroczenie przeciwko V przykazaniu Dekalogu?

Polskim „sportem narodowym” jest narzekanie. „Topowe” miejsce w owym wartkim strumieniu niekończącego się lamentu, zajmuje utyskiwanie na współczesną dziatwę i młodzież. Olaboga! Że są głośni, niekulturalni, pyskaci, zbuntowani! Nie szanują starszych, są wulgarni i dobierają sobie dziwne autorytety. Że nie czytają, a jedyne, co im przychodzi łatwością, to klikanie smsów, buszowanie po Facebooku i tracenie czasu na durne gry. Itd. itp.

Gdzieś w przepastnych zasobach Internetu krąży dowcip: „Do baru w dużym europejskim mieście X. weszli: Żyd, dwie feministki, transseksualista, lesbijka, gej i czarnoskóry uchodźca. Barman, gdy ich zobaczył zemdlał ze strachu. Przestraszył się, że mógłby któregoś nich – nie daj Boże! – obrazić”. Fikcja? Niekoniecznie.

Kilka tygodni temu zarząd kina The Orpheum Theatre w Memphis w stanie Tennessee w USA podjął decyzję o usunięciu z repertuaru legendarnego filmu „Przeminęło z wiatrem”.
Znalezione w Internecie: „Profesor ekonomii jednego z zachodnich uniwersytetów opowiadał, że nigdy nie oblał na egzaminie pojedynczego studenta - za to zdarzyło mu się oblać całą grupę. Dlaczego? Otóż studenci upierali się, że socjalizm jest wspaniałym ustrojem: nikt nie będzie bogaty, ale też nikt nie będzie biedny, zapanuje równość, wszyscy będą szczęśliwi. - Dobrze! - któregoś dnia powiedział wykładowca. - Przeprowadzimy eksperyment. Oceny z egzaminu zostaną uśrednione: każdy otrzyma taką samą. Nikt nie zawali, ale też nie będzie piątek.
Co za cios! Kolejny artysta zrezygnował z występu w Opolu! Napisał ktoś na twiterze: „Miało występować 20, zrezygnowało już 100!”. Maryla Rodowicz, Kajah, Audiofeels, Urszula, Pectus, Blue Cafe, Kasia Kowalska, Andrzej Piaseczny, Grzegorz Hyży, Katarzyna Cerekwicka i Michał Szpak. Atmosfera „politycznego skandalu” - jak napisała w swoim oświadczenia Maryla Rodowicz - zapewne sprawi, że pojawią się kolejne oświadczenia.

Sacrum coraz częściej przegrywa z profanum. Tracimy, wydawać by się mogło, instynktowne wyczucie tego, co święte na rzecz tego, co jest jej tylko marną podróbką. Kiedy Bóg objawiał się Mojżeszowi w krzaku gorejącym, anioł Pański zawołał do niego: „Nie zbliżaj się tu! Zdejm sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą”. W świecie, gdzie wszystko zostało już zadeptane, coraz trudniej nam to dziś pojąć.

Szczególnym świadkiem zmartwychwstania był apostoł Tomasz. Tradycja - chyba niesłusznie - nazwała „niewiernym. Zbyt realne było to, co niedawno widział, by teraz szybko zapomnieć. Wieść o zmartwychwstaniu jawiła się mu jako tani happy end. Nie był materialistą niezdolnym do otwarcia się na Tajemnicę. Przeciwnie: chciał dowiedzieć się czegoś więcej, sprawdzić, czy zmartwychwstanie nie ogołaca krzyża. Czy go nie unieważnia?

Zabójcy w Sieci
„Potnij sobie ramię wzdłuż swoich żył, nie za głęboko, tylko 3 rany. Wyślij zdjęcie do swojego opiekuna”, „Wstań o 4.20 idź na dach (im wyżej tym lepiej)”, „Jeśli jesteś gotów, by zostać „wielorybem” wytnij TAK na swojej nodze” - to tylko niektóre z poleceń, jakie dziecko może usłyszeć w nowej grze komputerowej. Śmiertelnie niebezpiecznej.

Po dziś dzień na skraju wielu miast i wiosek stoją przydrożne krzyże. Często pochodzą z początku XX wieku, są i starsze. Upamiętniają ofiary wojny, miały stanowić zaporę dla epidemii, które dziesiątkowały całe miejscowości. Niejednokrotnie znaczyły małe lokalne cmentarzyska, na których składano zmarłych na dżumę, cholerę czy tyfus. Wielokrotnie na poprzecznej belce świętego znaku umieszczano napis: „Ratuj duszę!”.
Przyzwyczajeni jesteśmy do obrazu wojen, w których zasadniczą rolę odgrywali żołnierze, śmiercionośna broń, taktyka pola walki itp. To już dziś nieaktualne. W XXI wieku sieć komputerowa jest niemniej groźną bronią niż dywizje czołgów. Nie bierze się jeńców, za to zdobywa przewagę ten, kto zgromadzi więcej informacji o przeciwniku - ewentualnie je spreparuje, kto potrafi zmienić sposób myślenia ludzi.

Kilka dni temu ktoś umieścił w Internecie zdjęcie psa, któremu dowcipnisie włożyli do pyska zapaloną petardę. Skutek - łatwo przewidzieć. Suka z małymi szczeniętami przywiązana do drzewa w lesie, skatowane konie, zakopywane żywcem zwierzęta, wyrzucone do lasu małe kocięta; pies przywiązany do zderzaka samochodu i ciągnięty na pełnej prędkości po asfalcie - nie ma dnia, by media nie przynosiły kolejnych informacji o ludzkim okrucieństwie...

Noszą je sportowcy, artyści, celebryci i zwykli ludzie. Stały się powszechne. (Ponoć) zdobią ciało, czyniąc je niepowtarzalnym i wyjątkowym. Były znane już w starożytności, do współczesności dotarły za pośrednictwem subkultury więziennej. Mowa o tatuażach. Niby nic złego - ot, kolejna moda. Czy jednak aby na pewno? Egzorcyści mają na ten temat inne zdanie.