Blog

Rzeczy stare i nowe
Drodzy Uczniowie, Szanowni Państwo!
Świat pędzi naprzód! To, co jeszcze dziesięć lat temu wydawał się nierelane, dziś jest normą. Nie możemy zostawać z tyłu. Używając metaforyki biblijnej należałoby powiedzieć, że mądrość (kierowania, wychowywania, uczenia, tworzenia struktur informacyjnych, tworzenia platformy wymiany myśli, sposobów budowania wspólnoty etc.) polega na wydobywaniu ze skarbca rzeczy starych i nowych.
To jest jeden z powodów pojawienia się na naszym szkolnym portalu nowej zakładki pt. BLOGOSFERA. Strona internetowa szkoły cieszy się ogromnym Państwa zainteresowaniem. Notujemy po kilka tysięcy wejść tygodniowo. Aktualizowana, wzbogacana o nowe treści, galerie, filmy tworzy witrualną platfomę spotkania. Jest to możliwe dzięki zaangażowaniu wielu osób: naszego informatyka Łukasza, nauczycieli, rodziców. Dziękuję Wam za to!
Dziś rusza blog. Mam nadzieję, że dołączą do mnie inni, do czego bardzo zachęcam. Żyjemy w świecie, w którym dużo się dzieje - rzeczy dobrych i złych, takich, które można było przewidzieć, ale też zupełnie zaskakujących. Jak ktoś powiedział: warto rozmawiać! Przez to stajemy się mądrzejsi i lepsi.
Pozdrawiam i zapraszam!
ks. Paweł Siedlanowski, dyrektor szkoły


 
Komentarz do Ewangelii z niedzieli 10 czerwca.
autor: ks.Edward Staniek (www.mateusz.pl) 

Ponadczasowe...

(do ewangelii z niedzieli 10 czerwca)
Metoda jest stara jak świat: kiedy ktoś jest niewygodny, mówi o rzeczach stanowiących zagrożenie dla aktualnie obowiązującego status quo, a nie da się go pokonać siłą argumentów, przypina się etykietkę. Spotkało to Jezusa. „Odszedł od zmysłów" – twierdzili jedni. Kto uwierzy dziwakowi? Inni poszli jeszcze dalej: „Ma Belzebuba i mocą władcy złych duchów wyrzuca złe duchy". Oszczerstwo miało budzić grozę! Zbudować mur nie do przebicia, nadszarpnąć zaufanie. Absurdy.

Mówią: „Nie ma cię na Facebooku, nie istniejesz!”. Znam ludzi, którzy - pomimo „fejsbukowej absencji” - radzą sobie całkiem nieźle w realu. Wg danych opublikowanych w sierpniu 2017 roku konta na tym portalu społecznościowym w Polsce ma ponad 14 mln użytkowników, z czego 79% korzysta z serwisu każdego dnia! Jestem ciekaw, ilu z nich ma np. świadomość, że ich ukochany „fejsbuczek” gromadzi ponad 100 różnych informacji o ich życiu?
Wyszła za mąż w wieku 20 lat. Mariusza spotkała półtora roku wcześniej. Widywali się głównie w weekendy. Czy go znała? Wtedy wydawało się jej, że tak. Był zawsze miły, grzeczny, szarmancki. Przywoził Iwonie kwiaty, mówił piękne słówka, przekonywał, że kocha ją i będzie szanował do końca swoich dni.


Ojcem, matką jest się zawsze. Sztuką jest umieć usunąć się bok. Jeszcze trudniejszym zadaniem jest tak wychować dzieci, aby przygotować je do opuszczenia domu i życiowej samodzielności – być blisko, ale zarazem zachować mądry dystans.

To były ostatnie słowa Jezusa, wypowiedziane tuż przed pojmaniem. Nie uzyskał odpowiedzi. Zapewne brzmiały długo w uszach ucznia. Może nawet wtedy, gdy zakładał pętlę na szyję pragnąc samemu sobie wymierzyć sprawiedliwość? Nie wiemy tego.

Piłat zatem powiedział do Niego: «A więc jesteś królem?» Odpowiedział Jezus: «Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu». Rzekł do Niego Piłat: «Cóż to jest prawda?» To powiedziawszy wyszedł powtórnie do Żydów i rzekł do nich: «Ja nie znajduję w Nim żadnej winy.”(J 18, 37-38)

Tato, weź mnie za rękę
Z dużej galerii handlowej wychodzi ojciec z mniej więcej ośmioletnim synem. Taszczy spore pakunki. Logo firm na torbie świadczy, że byli niedawno w sklepie z zabawkami. - I czego ty jeszcze chcesz!? - słychać podniesiony, lekko zirytowany głos mężczyzny. – Przecież kupiłem ci robota, kolejkę, byliśmy na lodach!  - Tato… - cichutko odpowiada chłopczyk. – Ja chciałbym tylko, żebyś mnie wziął za rękę.

Czy Pan Bóg strzela focha?

źrodlo: www.echokatolickie.pl

To jest Sebastian. Wszyscy mówią na niego Seba. Uważa, że jest wyjątkowy. Ma najnowszego Iphone’a i nie zawaha się go użyć. Dużo czasu spędza przy kompie. Seba uważa, że za sam fakt życia, należy mu się coś od innych. W domu ma wszystko podsunięte pod nos. Olewa naukę. Uważa, że i tak osiągnie sukces w życiu. Bo takim, jak on, wszystko się udaje. On zawsze wygrywa. Seba jest the best. Bądź jak Seba!


„Pobożność jest niezwykle ważna, ale rozumu nie zastąpi " – zwykł mawiać ks. Józef Tischner. Prawda. Pobożność i mądrość - ze swojej natury - doskonale się dopełniają, uzasadniają (w myśl stwierdzenia św. Jana Pawła II, iż „wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy”). Pobożność jest odpowiedzią rozumu i woli na fakt istnienia Boga, który daje się człowiekowi poznać, który przychodzi, aby go uratować, tj. zbawić! „Sam wyraz >>pobożność<< mieści w sobie znaczenie doskonale odpowiadające w naszej polskiej mowie swojej etymologii.

Czy można się zbawić nie mając w domu krzyża i „świętych” obrazów? Można. Czy można zrobić z chałupy melinę, podążać prostą drogą do piekła, mając ściany mieszkania obwieszone wizerunkami świętych? Jak najbardziej. Czy ich obecność automatycznie zabezpiecza rodzinne szczęście, staje się swoistym talizmanem gwarantującym życiowe powodzenie, chroni od kłótni, niepokojów? Nie.

źródło: echokatolickie.pl

Po raz kolejny Polska musi się tłumaczyć przed całym światem za swój rzekomy antysemityzm i sprzeciw wobec prawdy historycznej. Równocześnie po cichu w Senacie USA procedowana jest ustawa, która pozwoli zwrócić się do Polski z żądaniem wypłacenia gigantycznych odszkodowań. Od lat, równolegle wobec działań na poziomie instytucjonalnym, dokonuje się bezpardonowe formatowanie umysłów. Fakty mają przy tym drugoplanowe znaczenie.

Kilka dni temu media relacjonowały wydarzenia związane z ratowanie dwójki himalaistów: Francuzki Elisabeth Revol i Polaka Tomasza Mackiewicza. Ją uratowano, Polak niestety pozostał na zawsze na Nanga Parbat. To kolejny tragiczny wypadek w górach, z jakim mieliśmy do czynienia w ostatnim roku. Giną zawodowcy i amatorzy, osoby świeckie i duchowne. W związku z tym rodzi się zasadnicze pytanie: po co podejmować aż tak wielkie ryzyko? Czy jest to etyczne? Czy nie mamy do czynienia z lekkomyślnym szafowaniem własnym życiem, co stanowi wykroczenie przeciwko V przykazaniu Dekalogu?

Polskim „sportem narodowym” jest narzekanie. „Topowe” miejsce w owym wartkim strumieniu niekończącego się lamentu, zajmuje utyskiwanie na współczesną dziatwę i młodzież. Olaboga! Że są głośni, niekulturalni, pyskaci, zbuntowani! Nie szanują starszych, są wulgarni i dobierają sobie dziwne autorytety. Że nie czytają, a jedyne, co im przychodzi łatwością, to klikanie smsów, buszowanie po Facebooku i tracenie czasu na durne gry. Itd. itp.

Strony