O Panu Bogu w necie

Zasłyszane na szkolnych korytarzach: trzynastolatkowie nudzili się na lekcji. Aby skrócić sobie czas wymyślili grę: z grubsza rzec biorąc polegała na tym, że do krążącego po klasie zeszytu dopisywali kolejne zdania. Robili to na tyle dyskretnie, że nauczyciel prowadzący lekcję zorientował się dopiero po pewnym czasie widząc pąsy, które nagle zaczęły rozkiwać na twarzach młodzieńców. Kiedy poprosił o rzeczony zeszyt, sam też poczerwieniał. Okazało się, że panowie pisali „w odcinkach” …opowiadanie pornograficzne.

Pikantne szczegóły jednoznacznie sugerowały, że byli świetnie zorientowani w tematyce, nie brakowało im terminologii, odpowiednich wulgaryzmów itp. Szok!

Inny obrazek: akademik w dużym mieście zamieszkiwany przez blisko tysiąc studentów obojga płci. Wyposażony w sieć internetową, posiadający własne serwery. Pozwalają one m.in. na precyzyjne określenie statystyk odwiedzin określonych stron, czasu spędzanego przez użytkowników sieci na danych portalach, analizę wejść unikalnych, wyboru podstron itp. Co się okazało? Większość wybieranych adresów stanowiły strony erotyczne, pornograficzne…

Kiedy mojej znajomej zaczęło zaglądać w oczy widmo „trzydziestki”, wraz z nią przyszła desperacja, panika i lęk przed samotnością. Bardzo chciała mieć męża, dzieci, dom. Ale gdzie znaleźć kandydata? Praca w korporacji nie dawała zbyt wielu szans - kiedy się wraca codziennie do swoich czterech kątów po godzinie 18, niewiele pozostaje czasu na życie osobiste. Ratunkiem miały się okazać portale randkowe. Kilka razy nawet umówiła się. Z opisu wynikało, że faceci poważnie traktowali spotkanie, myśleli o przyszłości szukając „tej jedynej”. Rzeczywistość praktycznie za każdym razem sprowadzała do pionu. Chodziło o jedno: seks. Bez zobowiązań. Ktoś nawet kiedyś Kindze odpalił: „Wiesz, jak się chce napić piwa, niekoniecznie trzeba kupować cały browar”.

I jeszcze jedna migawka - fragment rozmowy z internetowego czata:
„Wiktoria: Kocham swojego męża. Świetnie nam się układa. Mamy wspaniałe dziecko. Dlatego szukam żonatego, najlepiej dzieciatego. Bo będzie dyskretny.
- Dlaczego na czacie, a nie w realu?
- Dla bezpieczeństwa. Nie powiem ci, jak się nazywam ani skąd jestem, w realu spotkamy się raz w umówionym miejscu i nigdy więcej się nie zobaczymy.
- Co byś zrobiła, gdyby mąż cię zdradzał w tym samym czasie?
- Bylebym o tym nie wiedziała.”

„Co mam zrobić? - pyta zrozpaczona młoda kobieta (14 lat stażu w małżeństwie). Obudziłam się w środku nocy, a ponieważ męża nie było obok, poszłam sprawdzić, co się dzieje. Siedział przed komputerem. Światło monitora oświetlało jego twarz. Gdy mnie zobaczył, speszony szybko zamknął laptopa. Ale zdążyłam jeszcze zobaczyć nagą kobietę. Flirtował z nią. Nawet nie chce sobie wyobrażać, co robił…”

Kościół nie nadąża?

Rachunki sumienia sfatygowanych pierwszokomunijnych książeczek do nabożeństwa milczą o cyberseksie. Księża nie mówią o nim na ambonie i w katechezie. Jedni z obawy, żeby nie posądzono ich o „obsesję”, inni, bo nie są świadomi skali problemu. Starsi nie za bardzo mają pojęcie, o co chodzi, młodsi - nie wiedzą, jak „ugryźć” temat. Ci zresztą uciekają w banał najczęściej zdawkowo traktując na spowiedzi pornografię jako „oglądanie brzydkich obrazków”. Skoro Kościół milczy, nie jest to grzechem - zdaje się rozumować wielu ludzi. Dziś, kiedy praktycznie na każdym miejscu można „złapać zasięg”, sieci telefonii komórkowe oferują szybki Internet, nie ma problemu z odnalezieniem wspomnianych wyżej portali, obrazów, czatów. Zdecydowana większość nastolatków dysponuje własnym komputerem, z nieograniczonym dostępem do Internetu, bez zainstalowanych programów zabezpieczających dostęp do niepożądanych treści. Zresztą, średnio rozgarnięty gimnazjalista - nawet jeśli rodzice założą blokadę - potrafi ją ominąć. Ci zaś nader często dysponują nader nikłą świadomością, co pociechy oglądają, jakimi treściami się napełniają, jak wielka jest skala deprawacji, której ulegają. Nie ma czasu na rozmowę o „tych sprawach”, zatem edukują koledzy i koleżanki, media.  Później pojawia się chęć sprawdzenia, „jak to jest w rzeczywistości”. A kiedy przychodzi czas na dorosłe wybory, okazuje się, że „wszystko już było”, zaś wypełniony brudnymi obrazami umysł i zbrukane przypadkowymi „miłostkami” serce nie są zdolne do prawdziwej miłości…

Zdrada w necie?
- Czy flirtowanie przez Internet, w sytuacji, gdy ma się żonę, męża to grzech? - ktoś mnie niedawno pytał. Seks wirtualny to już zdrada małżeńska, czy tylko niewinna miłostka, o której jutro się zapomni? Przecież nie widać twarzy, imiona zastępują nicki, dozwolone są fantazje, kłamstwa. Nie ma tematów tabu. Wszystko wolno. Świat tak namalowany jest piękny. Świat spełnionych marzeń i pożądań, na realizację których nie ma cienia szans w realu. Zresztą - jest on często szaro-bury, żona po porodzie ma rozstępy na brzuchu i gdzie jej do pornogwiadek! Nie potrafi tego, co one! Mąż jest nieczuły, chla codziennie piwsko, od czego urósł mu brzuch, nie widzi potrzeby walki o miłość rozmieniając ją na rutynę, mecz przed telewizorem z kolegami albo siedzenie godzinami nad tabletem. Czy może zdziwić fakt, że w żonie rodzi się tęsknota za facetem, który potrafi kochać. Mocno i namiętnie jak w serialach! To wciąga jak narkotyk. Nie ma miejsca na kompleksy, bariery, czy defekty urody. Nikt nie pyta, czy przed monitorem komputera w zasiada się w zgrabnej garsonce i pełnym makijażu. Kłamstwo jest chlebem powszednim. Zakompleksiony, piegowaty nastolatek zamienia się w macho. Dorosły mężczyzna może bez skrępowania szukać potwierdzenia swojej męskości. Czyż to nie jest magnetyczne?... Pełnia władzy na wyciągnięcie ręki! Wirtualna utopia kusi tęczą doznań. A co najważniejsze, przecież można ją w każdej chwili porzucić, wyjść z niej zamykając czat, portal, komunikator, wyłączając komputer. Kombinacja klawiszy, szybki restart wszystko kończy. A skoro tak, to czy coś, co jest nieprawdziwe, można oceniać? Przecież to tylko niepoważne igraszki… I wielu tak to traktuje. „Pana Boga nie ma w necie - tłumaczą się młodzi ludzie. No więc o co kaman? Spoko staruszku, świat pędzi naprzód, a jak go nie kumasz, nie ośmieszaj się”. 

Pozostaje „tylko” jedno pytanie: dlaczego z powodu tych „niewinnych igraszek” rozpadają się rodziny, przyjaźnie, narzeczeństwa - w realnej aż do bólu rzeczywistości? Niszczą zaufanie i wtrącają w otchłań pseudorzeczywistości? A może właśnie dlatego, że „niewinne” pogaduszki przez Internet w pewnym momencie zamieniają się w „efekt domino”? Naruszony dla zabawy kamień okazuje się jednym z kamieni węgielnych. Rozpada się w proch zaufanie, wierność. I cała budowla zamienia się w ruinę. I ma znaczenia, czy spowodowały się impulsy ze świata realnego czy wirtualnego.

Co na to katechizm?
„Czystość domaga się osiągnięcia panowania nad sobą, które jest pedagogią ludzkiej wolności – podaje nam w pkt.2339 . Alternatywa jest oczywista: albo człowiek panuje nad swoimi namiętnościami i osiąga pokój, albo pozwala zniewolić się przez nie i staje się nieszczęśliwy. Godność człowieka wymaga, aby działał ze świadomego i wolnego wyboru, to znaczy osobowo, od wewnątrz poruszony i naprowadzony, a nie pod wpływem ślepego popędu wewnętrznego lub też zgoła przymusu zewnętrznego. Taką zaś wolność zdobywa człowiek, gdy uwalniając się od wszelkiej niewoli namiętności, dąży do swojego celu drogą wolnego wyboru dobra oraz zapewnia sobie skutecznie i pilnie odpowiednie pomoce”. KKK mówi też o pornografii: „polega ona na wyrwaniu aktów płciowych, rzeczywistych lub symulowanych, z intymności partnerów, aby w sposób zamierzony pokazywać je innym. Znieważa ona czystość, ponieważ stanowi wynaturzenie aktu małżeńskiego, wzajemnego intymnego daru małżonków. Narusza poważnie godność tych, którzy jej się oddają (aktorzy, sprzedawcy, publiczność), ponieważ jedni stają się dla drugich przedmiotem prymitywnej przyjemności i niedozwolonego zarobku. Przenosi ona ich wszystkich w świat iluzoryczny. Pornografia jest ciężką winą”.

Dodaj nowy komentarz

Refresh Type the characters you see in this picture. Wpisz znaki które widzisz na obrazku; jeśli nie możesz ich przeczytać, kliknij przycisk "Podgląd", zostanie wtedy wygenerowany nowy obrazek. Wielkość liter nie ma znaczenia.  Przełącz na weryfikację głosową.