Dalej, wyżej, mocniej!

Kilka dni temu media relacjonowały wydarzenia związane z ratowanie dwójki himalaistów: Francuzki Elisabeth Revol i Polaka Tomasza Mackiewicza. Ją uratowano, Polak niestety pozostał na zawsze na Nanga Parbat. To kolejny tragiczny wypadek w górach, z jakim mieliśmy do czynienia w ostatnim roku. Giną zawodowcy i amatorzy, osoby świeckie i duchowne. W związku z tym rodzi się zasadnicze pytanie: po co podejmować aż tak wielkie ryzyko? Czy jest to etyczne? Czy nie mamy do czynienia z lekkomyślnym szafowaniem własnym życiem, co stanowi wykroczenie przeciwko V przykazaniu Dekalogu?

Pragnienie przekraczania siebie, granic własnych możliwości od zawsze istniało w człowieku. Bez owej ciekawości świata, pokonywania w sobie lęku, granic niemożności, pokusy stabilizacji, wygody itd. nie byłoby postępu. Tak przed tysiącami lat zrodziła się idea sportu, potrzeba rywalizacji. Św. Paweł wielokrotnie sięga po obrazy sportowe, aby ukazać sens duchowego rozwoju. „Każdy, kto staje do zapasów, wszystkiego sobie odmawia... Ja poskramiam moje ciało i biorę je w niewolę” – pisze w Liście do Koryntian (1 Kor 9, 25 n). Mamy zatem do czynienia z jakąś formą ekstremalnego wysiłku, wyrzeczenia, które jest warunkiem sukcesu. Wcześniej pyta: „Czyż nie wiecie, że gdy zawodnicy biegną na stadionie, wszyscy wprawdzie biegną, lecz jeden tylko otrzymuje nagrodę. Przeto tak biegnijcie, abyście ją otrzymali” (w.24). Apostoł Narodów zresztą swoje życie porównuje do zmagań sportowych. W Liście do Filipian pisze: „Wcale nie twierdzę, że już osiągnąłem przedmiot moich pragnień i że już jestem doskonały, lecz nie przestaję zdążać naprzód, bym mógł pochwycić wreszcie to, do czego zmierzam, bo sam już zostałem pochwycony przez Jezusa Chrystusa […]. Staram się bardzo usilnie o jedno: nie myśląc już o tym, co ze mną, skupiam całą uwagę na tym, co przede mną i zdążam wytrwale naprzód ku wyznaczonej mecie, po nagrodę, którą, według obietnicy Boga, mam otrzymać na wysokościach przez Jezusa Chrystusa.” (3, 12-15).

Na górę wysoką, osobno

Ryzyko, wysiłek – czasem ekstremalny!  - jest zatem wpisany w Ewangelię. One kształtują w człowieku wytrwałość, pozwalają z większą łatwością pokonywać pokusy, konformizm, wygodnictwo, panować nad własnym ciałem, dążyć do rozwoju, wzmacniać odwagę. Papież – Polak twierdził: iż sport jest „szczególnie ważnym narzędziem integralnego rozwoju człowieka oraz czynnikiem niezwykle przydatnym w procesie budowania społeczeństwa bardziej ludzkiego”. Tomek Mackiewicz (film opublikowany w serwisie YouTube) mówił: „Tutaj [w górze] jest się bliżej Boga…”. „Byt człowieka jest przemijający i zmienny. Góry istnieją w sposób pewny i trwały, są wymownym obrazem niezmiennej Wieczności Boga” – pisał św. Jan Paweł. A w „Tryptyku Rzymskim” dodał: „Jeśli chcesz znaleźć źródło musisz iść w góry, pod prąd/ Przedzieraj się, szukaj, nie ustępuj/Wiesz, że ono musi tu gdzieś być […] Strumieniu, leśny strumieniu, odsłoń mi tajemnicę swego początku”. Góry fascynowały papieża, czego dawał wielokrotnie wyraz. Nie tylko jego. Kiedy Jezus przemienił się wobec wybranych uczniów, również zabrał ich „na górę wysoką, osobno”.

„Teologia gór” jest dziś mocno obecna w duchowości chrześcijańskiej .

Wydaje się, że w tę logikę wpisuje się również alpinizm, himalaizm, taternictwo itp. i trzeba powiedzieć jasno: są etycznie dopuszczalne, nawet wówczas, gdy ich uprawianie wiąże się z dużym ryzykiem. Nawet wtedy, gdy dla wielu jałowe (?) parcie wzwyż jest bez sensu.Kiedy sporty ekstremalne, chodzenie po górach, wspinaczka wysokogórska stają się moralnie niedopuszczalne? 

Zdrowy rozsądek najważniejszy!
Do wspinaczki trzeba się dobrze przygotować. Potrzebne jest zdrowie, doświadczenie, odpowiedni do skali trudności sprzęt, asekuracja. Ciężką pokutę dostałaby u mnie pani, która wybrała się na stosunkowo trudny szlak w Tatrach w „szpileczkach” (widziałem!), podobnie jak pan, ubrany w garnitur i lakierki, przemykający się na łańcuchach w stronę Zawratu (widziałem!). Podobnie - wychowawca kolonijny, który zabrał  grupę młodzieży w wysokie partie gór lekceważąc ostrzeżenia o burzy.
Źle jest, gdy ambicja przesłania zdrowy rozsądek. Gdy egocentryczne poszukiwanie mocnych wrażeń zaciemnia rozum, a sport staje się bożkiem. Gdy cel próbuje się osiągnąć za wszelką cenę. Oczywiście, zawsze pozostaje pytanie, czy zostało podjęte maksimum środków, gwarantujących bezpieczeństwo. Nie wszystko da się przewidzieć.
Co na temat sportów ekstremalnych mówi Katechizm Kościoła Katolickiego? Bezpośrednio – niewiele.  W pkt. 2288 KKK stwierdza: „Życie i zdrowie fizyczne są cennymi dobrami powierzonymi nam przez Boga. Mamy się o nie rozsądnie troszczyć, uwzględniając potrzeby drugiego człowieka i dobra wspólnego”. „Chociaż moralność wzywa do poszanowania życia fizycznego, nie czyni z niego wartości absolutnej” (pkt 2289)

Warto zajrzeć: ks. Janusz Podzielny, „Sporty ekstremalne – próba oceny moralnej” (www.academia.edu)